|
|
PALINDROMADERY Nazwę "Palindromader" wprowadził Stanisław Barańczak w książce "Pegaz zdębiał", nadając tej nazwie specyficzny, estetyczny i filozoficzny sens (patrz - opinie). W tej krótkiej prezentacji przyjęto, że palindromader to po prostu dłuższy, wielozdaniowy palindrom. Na początek przytoczymy kilka wybranych palindromów S. Barańczaka, zachęcając do przeczytania objaśnień w książce (jest tam około 30 palindromaderów). Do palindromów dodano skróty komentarzy z książki "Pegaz zdębiał". Oto te palidromadery: Upomnienie się o prawa jednostki do korzystania z arystokratycznego luksusu: "Kraksa", gadam jako T. E. Jeż (ordynat) albo jako lokaj oblatany: "Drożeje tokaj `Madagaskar', k...!" ...refleksyjne westchnienie nad ohydą moralną istoty uprawiającej działalność przestępczą: I potwór-kujon gwałty też, o Boże, tytła, w gnoju krów utopi. O degrengoladzie pod wpływem alkoholizmu w kręgach dyplomatycznych: "A, dawaj, omotała mię już wóda" woła konsul Lukullus: "No, kał owadów żuję - i mała to moja wada!..." Idealistyczny monolog mieszkańca Dalekiego Wschodu: Oto i kwili beduin, a tępo w ani bas , ani baryton ci utrafi: "Ah, cudu! Rola waloru ducha (i fartu i cnoty!) rabina Sabina w opętaniu debili w Kioto!" Bardziej liryczne palindromadery S. Barańczaka są u nas w dziale "Erotyka" Palindromadery Barańczaka są pisane w specyficznym, podniosłym stylu. Szkoda, że opublikowanych jest tak mało. Szkoda, że inni "palindromiści" nie podjęli trudu stworzenia swoich długich palindromów. Na koniec ciekawostka - jeden z uczestników Forum, gazeta.pl "Złota Kolekcja Palindromów" (pgpg1) napisał dość udany pastisz palindromadera w stylu Barańczaka: Ona ma dukat! Ot, umyte dzbany. Wyż? A jajka? Tani witraż. Trafi cel - otwór, ta i wieża. Jak? Ot i mąka. Jan. O, tu mało wina. Pan nie chce? - inna pani woła. Mu to na jaką? Mi tokaja! Że i wiatr ów to leci? Fart, żart i wina. Tak, jaja! Żywy, na bzdety mu to....Tak u dam ano!
Dużo palindromaderów jest w mojej książce "Gór ech chce róg", nie podam jednak ile, bo to zależy od umowy (jak długi ma być palindrom, by go tu zaliczyć, pomijam już kwestie estetyczne, moje palindromy są pisane w zupełnie innym stylu w stosunku do palindromów autora terminu "palindromader"). Oto wybrane palindromy: Smutny utwór, w którym "Oni" mają, a nam praca i pusty talerz: Ule ma, złota, sukmany car. Pop jada. Bandyta z relatywistkami (moda!) nada na dom im akt siwy. Talerza ty dna badaj! Po pracy nam kusa to łza, Melu. Jeszcze gorzej od nas ma kot: I bul, to kumy wór apetytu. Jadamy do woli. Kot ten netto kilo wody ma. Daj utyte parówy mu. Kot lubi. Wreszcie radosny opis uczty, udo mamuta wszystkich zaspokoi: "Raj" oberża. A narodu tam, Ika. Bar dał i soki nomadów. Oni wino, gołda Jana. Matoł - daj ład miodu. A tu mam: rabina tani bar mamuta udo im dał. Jadło tam. A na jadło goni wino, wóda - Moniko. Siła draba kima tu do rana, a żre bojar. O tym, jaki na morzu tłum ( wersja skrócona): Na morzu tłum: tam Iwona, Remus, Adela, drab, Atos, panna, Noe Lizus, baba naga. Fart im. A na morzu jak? Jula bale. Ula - gong. Nic nad to. Ale paka. A ci na Titanica! A kapela? Ot, dancing. No - Galu. Ela - baluj! Kaju - z Romanami (traf?): Aga, nabab Suzi, Leon, Anna Psota, barda Leda, Sumera nowi, mat "Muł", tuz Roman. Komputerowe polowanie na ekranie: W las saluty, rota Gila. Julu mysz ma. Kilku łowi. Do kata leci wlana tu mama i nago poluje. Ja sam kajmana mam. A nam jak Masaje Julo pogania mamuta, na lwice lata. Kod - i wołu klikam. Zsymuluj aligatory. Tu las salw! Ile ma i może sekretarka: A kto kata nawozi, nagrozi, ma krater, keson i kąt, siwy talerz, i ma populizm (z ilu popami?), z relatywistką kino? - sekretarka mi zorganizowana, ta kotka. Kolejny opis uczty: Zuli dał Olo (mer) tort u Jula. Narodu moc. Je loda Noe Lizak. Ja tutaj i pop, a w dali kot ten. Metro tutaj. A na panią i na pana ja tu tortem, netto kila dwa. Popija tutaj Kazi Leon, a dolej co mu. Do rana - lu!. Jutro "tremolo", ład i luz. Pijatyka przeniesiona w świat zwierząt: A to im kino, grota gila. Tu mama ma literka. Popija tutaj popa kret i lama, mamut. Aligator goni kmiota. U Zuli na wyrku (pomysł z książki, ale zestaw osób całkiem nowy): U Zuli na wyrku samotna Flora, kynolog nago, Lasota, górnik "Sinol", Ezra - Kurd, ramola bard, osobnik Papkin, boso drab Al, Omar, drukarze, Loni skin "Róg", Atosa Logan, golony Karol, Fantomas - ukrywani. LUZU! Chciwemu nie wystarczy nawet Kolorado: Latem żartem dano mu Kolorado, a typ pyta o dar, o lokum, o nadmetraż, metal. Zapoznajmy się z atrakcjami baru (war-top to war na topie, czyli wrzątek): Ani baru atrakcja - Jan i ... wielki porter. A na jadło goni lufa. Oli kot ten. I dla wyżła mam utyte parówy. Mamy "Tymbarki". Mam i makaron, Adela. No i luba, tu mam "zjada". War-top i pikantna kipi potrawa. Daj z mamuta bulion. Ale dano raka mi. Mami krab myty, mamy wór apetytu. Ma małży Waldi netto kilo. A ful? - ino gołda Jana. retro pikle i wina, jajc karta u rabina. Jeszcze o sekretarce: Im akt, siwy talerz, kram taki zorganizowano: sekretarka ma krater, keson. A wozi, nagrozi kat Mark z relatywistkami. Najwięcej długich palindromów (ponad sto!) jest w mojej nowej książce "Zagwiżdż i w gaz". Kto wyda kilkanaście złotych, będzie miał aż nadmiar czytania wspak. Na razie podam kilka najkrótszych spośród tych długich - już są one i tak ujawnione w broszurce "Może jeż łże jeżom". To oczywiste, że na stronie www jest tylko niewielka część, większość jest w książkach (wydawcom zależy, by książki się sprzedały) i trafi do Internetu ze znacznym opóźnieniem. A poniżej cudo - dwa palindromy w jednym palindromie: I na humor dni lapsus - palindrom ma Tina, a saga "Fujary Raj" u fagasa. "Ani tam mord, ni lapsus" - palindrom - u Hani. O pracowitości, ale i ukrywanym niecnym czynie pana o imieniu Urban: Ej, Ela, ten Urban mech ci cały mył, a cichcem na bruneta leje. Dziwne zwyczaje ma pan Trela: Trela mawia, jada, bije. Lasko do trocin - a za nic ortodoksa lej i badaj. A i wam alert! Nie lepiej prezentuje się pan Bąk Izydor: Ej, Ula, Bąk Izydor świeże jada jeże i w środy z Iką baluje. Dobry charakter mają natomiast dwaj panowie - mizantrop i pan Klat: Matę mizantrop z relatywistą Klatem żartem dał Kazi. Zakład, metraż, metal, kąt, siwy talerz, port na zimę tam. Trudno nie skończyć jakimś dobrym palindrmem o popijaniu: Ma mini-bar "Łany" Drak. Tu pili literka z umiarem, po pracy: car, pop mera i Muza, "Kret" i liliput, kardynał, rabin, imam. Czy to było tylko o piciu? To przecież pochwała umiaru (literka na ośmiu), relaksu (po pracy), różnorodności pijącego towarzystwa, tolerancji. Na koniec proszę zajrzeć do "erotyki", ten palindromader gdzie Adam rozmawia z Adą trzeba koniecznie przeczytać.
(20 kwietnia 2006, Tadeusz Morawski) część 2
Przypomnijmy, że palindromadery to długie palindromy. Nazwę tą wprowadził Stanisław Barańczak w
książce Pegaz zdębiał wydanej w 1995 roku. W języku polskim sztandarowym palindromem jest
zdanie kobyła ma mały bok (XIX wiek), dłuższy palindrom ma się więc kojarzyć nie z kobyłą, ale z większym
zwierzęciem. Stanisław Barańczak nieprzypadkowo wybrał do tej roli jednogarbnego wielbłąda. Nazwa dromader
występuje w wielu językach. Słowo palindromader ma 13 liter, pierwsze 9 liter to palindrom, ostatnie osiem - dromader.
Dzięki tej konstrukcji nazwa palindromader przyjęła się w innych językach. Rozbudowywanie palindromów do
większych rozmiarów nie oznacza, że Stanisław Barańczak nie docenia zalet zwięzłości w wypowiedzi.
Oto fragment komentarza z książki Pegaz zdębiał: i zduna zaraz cna japa janczara zanudzi i zduna zaraz cna jawa budzi w gwałt tła, w gwizd, ubaw - a janczara zanudzi Który palindromader ładniejszy - wybór zależy od gustu i wrażliwości czytelnika. A teraz zobaczmy, jak Stanisław Barańczak rozbudował stary palindrom o kobyle z małym bokiem. Autor twierdzi, że w jego palindromaderze kobyła żyje w znacznie korzystniejszych dla jej wzrostu warunkach: kobyła ma manny żywo je; żywiej zje i wyżej - o wyżynna! - ma mały bok Palindromadery Stanisława Barańczaka mają co najmniej 29 liter, niekiedy jest to więcej niż sto liter. Jeszcze dłuższe palindromy są nazywane mega-palindromami - mają one tysiące liter. Linki do mega-palindromów Tadeusza Morawskiego, Józefa Godzica oraz Stanisława Barańczaka są tutaj. A teraz dłuższy palindrom Edmunda Johna z książki Palindromy pana Johna. Oto ktoś od dawna inwestuje w domy mody pewnej Ady: ot, i buli on w Ady domy mody dawno i lubi to Z wielu długich palindromów Józefa Godzica, zgromadzonych w maszynopisie 1000 razy "wte i wewte" wybrałem trzy utwory: Co Nela dała i co jeszcze ma? a i Nela podskokami ser dała, dres i ma koks do palenia O kimś, kto dość dużo dał: dał kopię, pamiętam, matę i mapę i pokład Ktoś zmiecie bór, wcześniej będzie próba na sadzie: da się, to im zmiotę bór pana, a na próbę to im zmiotę i sad Na koniec trochę więcej moich palindromaderów wybranych z książki Zaradny dynda raz. Jest tu też trochę najnowszych utworów. Zwykle na różnych szczeblach tworzy się ośrodek władzy z wodzem i jego świtą: a na Dwór to łamagi i gama łotrów dana Czy dobrze jest mieć coś chociaż we śnie? rabi ma koszmarki (ładne sen dał). I kram z sokami, bar Dużo się dzieje, ale tak bajkowo, że to też chyba tylko czyjś sen:
kat Pąk Izydor świni w Śremie. Lila grabi bar. Dziwne życzenia draba z Ulm:
Iwo, drab z Ulm (ogolony) kata błagał: Kombinacja dwóch znanych palindromów o kobyle i wole prowadzi do przeciwnych wniosków dotyczących obu zwierząt: wół utył, a mi kobyła ma mały bok i mały tułów Czy warto się aż tak zadłużać? no, zaginarki na raty spłacał, psy, taran i kran, i gazon Mądra Ada wiele wie, ale pamięta, że milczenie jest zlotem: Ada goła ma tez od "A" do "Zet", a mało gada Coś wojskowego, i coś z życia cywilów. Dwa palindromadery: karabela, "Sten" i bagnet, tu armata - a tam raut, ten gabinet, sale, barak raz cywil boso mami: "mam osobliwy czar" Chyba jednak tylko nieliczni nasi rodacy są tacy? oto nasi podają rurą jad. Opisano to Dlaczego Margot chce się oddać muzyce? o, i gada Margot: "Ateno, rabuś u baroneta? To gram adagio Zula coś łowi, a co robi matoł? Zula łowi. A to matoł - "Młota" mota i woła: "luz!" Fatalna pomyłka przy łapaniu kota: tu go, kota, łapał Zorro. Złapał - a to kogut! Dwa palindromy z udziałem masonów: ma typ mason keramzyty z Marek? No, sam pytam ino sami latali. Manola balonami latali masoni Kobyła "Gazela" znajduje motywacje do galopu: ej, u Pola "Gazela" - kobyła. Ma mały bok, ale zagalopuje Nieszczęścia chodzą parami: ot, i psikus: i amok tatko ma, i suki spito I jeszcze trochę o nadmiernym piciu: nago piękni spili Lili psinkę i pogan Matoł i Mela ululani na lulu. Ale miło tam! Niewiele mamy, ale jesteśmy zadowoleni: kawusię z Okinawy mamy, Wani kozę i suwak Skoro już zjawiła się ta Okinawa - o co pytał pewien pan tej wyspy? pytał z Okinawy bard o lokaja, jak Olo? Draby Wani?, Kozła typ? Łapał i złapał: a to i diabłu Igora złapał, i łapał za rogi u łba - idiota Studentka na kei poderwała mata, ale marzy jej się dziekan: mata na kei zdybała i chciałaby dziekana tam Tymczasem pewna Mela bawi się z jakimś cywilem: oto na wyrku Meli wyczyny z cywilem. Ukrywano to Pan Trela decyduje się na niezbyt honorowe metody podrywu, ogłaszamy więc alert: Trela ululane chce. I nie chce na lulu. Alert! Jeszcze trochę erotyki dla dojarek" a dojarkom całowanko. Załoga goła z okna woła - cmok! Raj! Oda! Zachęta do dobrej potrawy w ciepłym pomieszczeniu: Jim, jedz serdelki w ćwikle. Dres zdejmij! Kończymy aluzyjną wzmianką o poetach: jady darmo te opijaj i poetom rady daj
Mnóstwo palindromów, i krótkich i długich, jest w
mojej książce Zaradny dynda raz. Książka jest wciąż do kupienia za około 15 zł w ofercie internetowej.
Kogo stać na większe zakupy może też kupić wznowioną w 2008 roku książkę Stanisława Barańczaka Pegaz dęba. (28 grudnia 2009, Tadeusz Morawski) |